Misja Przyjaciół Mołdawii

Wielkie serca dla małego kraju!


30 lat służby misyjnej


Kochani! Całkowicie zgadzam się z apostołem Pawłem, który powiedział: "o życiu moim mówić nie warto". Na pewno warto mówić o Tym, który jest Dawcą Życia! To właśnie Jemu zawdzięczam nie tylko trzydzieści lat służby misyjnej, ale i wszystko! I to właśnie Panu Bogu chcę oddać chwałę za minione lata misyjnej pracy. 

Trzydzieści lat temu w listopadzie 1995 r. rozpocząłem pełnoetatową pracę misyjną. Od samego początku w pracy tej dzielnie stała przy mnie i wciąż stoi moja kochana żona Kasia. Obecnie wciąż wspólnie zajmujemy się prowadzeniem służby Misji Przyjaciół Mołdawii i chociaż Kasia pracuje dzisiaj w innym zawodzie, to na tym misyjnym szlaku idziemy razem. 

Różnego rodzaju rocznice czy jubileusze są okazją do tego, by świętować i dziękować, ale też by na chwilę zatrzymać się i popatrzeć na to co było, żeby bardziej docenić to, co jest i być gotowym na to, co nadchodzi. 

Pozwólcie więc na chwilę refleksji...


Bez większej przesady mogę powiedzieć, że zawsze chciałem być misjonarzem. Urodziłem się i wychowywałem w rodzinie rzymsko-katolickiej. Od dziecka bardzo lubiłem słuchać opowieści księży i misjonarzy, którzy zachęcali do modlitwy i różnego rodzaju pomocy ludziom i krajom, których nazwy często brzmiały dla mnie dość obco. Moją pierwszą miłością była Ameryka Południowa. Wyobrażałem sobie siebie jako duchownego pracującego w takich krajach jak Peru czy Boliwia. 

Gdy poznałem Ewangelię, gdy Boży Duch wzbudził we mnie Boże Życie, pragnienie zostania misjonarzem nie opuściło mnie. Pan Bóg tak pokierował moimi losami, że mając 26 lat rozpocząłem misyjną pracę. Najpierw w Fundacji "Życie i Misja" w Ustroniu, a od 2003 roku w założonej przez nas z Kasią Misji Przyjaciół Dzieci, której nazwę trzy lata temu zmieniliśmy na Misja Przyjaciół Mołdawii. Powodem tej zmiany było znaczące poszerzenie zakresu naszej służby; są to nadal dzieci, ale także w istotnym stopniu młodzież, dorośli i osoby starsze. Rozpoczęliśmy projekty misyjne skoncentrowane nie tylko na ewangelizacji i wsparciu kościołów, ale też takie, które niosą pomoc społeczną i adresowane są do szerszego grona mieszkańców Mołdawii. 

Cieszę się, że jestem misjonarzem! Właściwie nie wyobrażam sobie innej pracy... Gdybym miał jeszcze raz zdecydować o tym co chciałbym w życiu robić, byłaby to ta sama decyzja. Oczywiście gdybym mógł cofnąć czas, wiele rzeczy zrobiłbym inaczej, niektórych starałbym się uniknąć, a inne chciałbym zrobić lepiej... Cóż, Panu Bogu powierzam moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość! 

Przede wszystkim w mojej wdzięcznej pamięci są osoby, które ukształtowały mnie osobiście i w błogosławiony sposób wpłynęły na moje życie! W szczególny sposób myślę o darczyńcach, ofiarodawcach, modlicielach oraz wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób wspierały moją służbę i pomagają obecnie! Dziękuję Bogu za każdą taką osobę! Wierzę, że to cudowne działanie Jego Dobrotliwej Ręki, wciąż wyciągniętej nade mną, moją rodziną i służbą. Wiele otrzymałem, a wszystkim co dobre chcę dzielić się z innymi! 

Rozpocząłem od słów apostoła Pawła i jego słowami chciałbym zakończyć tę osobistą refleksję:

"Lecz o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuję do niego wagi, bylebym tylko dokonał biegu mego i służby, którą przyjąłem od Pana Jezusa, żeby składać świadectwo o ewangelii łaski Bożej".
Dz. 20, 24

Moim pragnieniem jest, aby te słowa były zawsze Bożym kompasem, który wytyczać będzie moją dalszą drogę. Modlę się o to. Uprzejmie proszę, abyście znaleźli chwilę i do tej modlitwy życzliwie dołączyli, za co będę bardzo wdzięczny! Nade wszystko Panu Bogu niech płynie chwała i niech Jego wola wypełnia się nadal w moim i Twoim życiu!

Wojciech Borys

PS. Na 30-lecie pracy misyjnej przygotowałem 300 zdjęć, które polecam Waszej uwadze! Być może na niektórych z nich zobaczycie... siebie. Zapraszam do obejrzenia jubileuszowego albumu!